poniedziałek, 18 stycznia 2016

Golden Rose Velvet Matte Lipsticks nr 30, 18, 28 i 29 +swatche

Witajcie po dłuższej przerwie! ;)

Dzisiaj przychodzę do Was z moją recenzją matowych pomadek od Golden Rose. 
Jakiś czas temu załapałam bzika na punkcie matu na ustach. Zaczęło się od Rouge Edition Velvet z Bourjois. Szukałam jednak jakiegoś tańszego zamiennika... i w tym momencie o pomadkach GR zaczęło się robić w internecie bardzo głośno. Były one zachwalane dosłownie wszędzie! Jako, iż takim recenzjom ulegam dosyć szybko, musiałam je wypróbować. A dzisiaj, po kilku tygodniach testowania mogę śmiało sama napisać o nich "kilka słów". Zapraszam więc do lektury :)






CO OBIECUJE NAM PRODUCENT?
 Matowa pomadka do ust Velvet Matte tworzy na ustach aksamitne wykończenie. Wysoka zawartość pigmentów oraz długotrwała formuła sprawia, że pomadka długo utrzymuje się na ustach. Idealnie się rozprowadza, a dzięki zawartości składników nawilżających oraz wit. E dodatkowo odżywia i nawilża usta. Paleta zawiera bogatą paletę odcieni od klasycznej czerwienie po odcienie nude.





 JAK JEST NAPRAWDĘ?

Szminki, tak jak obiecuje nam nazwa, faktycznie są matowe. Nie jest to jednak bardzo tępy mat. Dają one bardziej satynowe wykończenie. Nie zasychają tworząc twardej skorupy, nawet po jakimś czasie można spokojnie wykonać na nich małe poprawki.
Po drugie: cena, która wynosi koło 12zł jest rewelacyjna jak za taki produkt. Sprzyja powiększaniu kolekcji :)
Mogłabym się jednak przyczepić do obiecanego nawilżania. Mogłabym, ale która z nas uwierzyła w takie rzeczy? Nie znam jeszcze chyba żadnej matowej pomadki która chociażby w lekkim stopniu nie wysuszałaby ust. Uczulam też, że podkreśla suche skórki. Polecam w takim razie zrobienie szybkiego peelingu cukrowego i nałożenie chwilę wcześniej dobrze nawilżającej pomadki.
Mogę zagwarantować, że mat z GR odwdzięczy się bardzo przyzwoitą trwałością.
Producent obiecuje dobre napigmentowanie i... dotrzymuje słowa. Najlepszą recenzją jest chyba jednak fakt, że posiadam już cztery odcienie. I już myślę o kolejnych! :)
Dzisiaj jednak zaprezentuję już te obecne w mojej kosmetyczce.


(Swatche robione przy dziennym świetle)

(Swatche robione z lampą błyskową)
  
#30 
 Pierwszy zakupiony odcień. Idealnie pasujący do ciemniejszego makijażu oka.
W końcu ktoś zrobił odcień, który nie jest dla mnie zbyt ciemny i zbyt brązowy. Na zdjęciu tego nie widać, ale czasami wychodzą z niego delikatne pomarańczowe tony i to chyba jedyne, co bym w nim zmieniła.

#18
 Intensywna (zdjęcie "zjadło" lekko kolor), klasyczna czerwień. W zależności od światła raz wydaje mi się ciepła, a raz odrobinkę chłodniejsza. Jest to chyba jednak ten typ koloru, który będzie pasował każdemu.

#29
Wpadł mi w ręce kiedy szukałam czegoś w odcieniach bordo. W sklepie kolor był lekko zakłamany. W świetle dziennym na ustach jest mieszanką czerwieni, fioletu i brązu? Wygląda na ustach trochę sino...

#28
 Chyba najciekawszy kolor z całej palety. Bardzo ciemny fiolet. Kolor raczej nie do noszenia do pracy czy po bułki do sklepu. Wieczorem wygląda na czarny. 

..
Ciekawostka: Brałam go w ciemno. W sklepie nie udało mi się złapać testera. Ekspedienta powiedziała, że ktoś go pewnie zakosił. Wstyd! Kim trzeba być żeby kraść testery pomadek za 12zł.


Mam nadzieję że mój post pomoże chociaż jednej, zastanawiającej się nad ich zakupem osobie. A może Wy macie z tej serii jakieś odcienie które możecie mi polecić? Jestem otwarta na propozycje. Tymczasem-żegnam się z Wami. Papa ;)

1 komentarz: